lutek - 2007-03-24 22:36:53

Prolog:
Pewnego pięknego dnia macie restart kompa [jak co dzień]. Po restarcie dzień przestał być piękny.

Część pierwsza:
Wyobraźcie sobie, że wasz komp się zrestartował i widzicie napis: Nie można uruchomić windy, ponieważ plik ble ble ble nie istnieje lub jest uszkodzony. Uruchom płytę instalacyjną i naciśnij R żeby zreperować ble ble ble.
I nic to nie pomogło, a szybciej i było zrobić format i zainstalować wszystko od nowa. Wasza flota była na planecie już 1,5 godziny, a wy nie macie czasu. Włączasz format i czekasz [150GB]. Przy 5% wychodzisz na katechezę w Oratorium Quo Vadis. Prosisz ojczyma o naciskanie ENTER.

Część druga:
Wracasz po godzinie i widzisz przepiękny pulpit w 16 kolorach + najniższa rozdzielczość. Chcesz się zalogować na OGame, ale zapominasz, że wszystkie połączenia z netem trzeba na nowo z konfigurować. Po 10 min. zaczynają was szczypać oczy od odświeżania rzędu 60Hz [pracowaliście na 85Hz]. Szukacie sterowników od karty graficznej. Każda instalacja wymaga restartu. Zainstalowaliście sterowniki do wszystkiego. Konfiguracja połączenia z netem i przy okazji ściągacie ok. 80 łatek do Windy. Teraz trzeba znaleźć jakiegoś dobrego antywirusa [np. avst!] i logujecie się na OGame o godzinie 18.

Część trzecia:
Instalujecie Mozillę Firefox. Trochę się uspakajacie i ściągacie: WMP10, Operę, Skype, jakieś tam programy ;), FoxGame, AdBlock+, Google Tollbar, DitektX 9b, Adobe Reader 8 itd. Jesteście zmęczeni i zaczynacie pisać historię o tym co robiliście w drugiej osobie liczby mnogiej. :)

Epilog:
Wrócę na OGame za dwa dni [minimalny czas urlopu]. Ten post napisałem w notatkach i skopiowałem na forum. Post zawiera 1667 znaków.

koniuszy - 2007-04-05 21:11:33

Dobre, powinienes pisac dramaty  ;)

piwowarek - 2007-04-07 13:05:33

hehe cos podobnego mialem dwa tygodnie temu niestety trwa do tej pory ,pisze od brata z kompa :D

GotLink.pl